Znajdź nas! Dołącz do naszej grupy na nk! Polub nas!

Zapraszamy do rejestracji i udziału na forum :-)


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zgłoszenia
#1
Miejsce na zgłoszenia Uśmiech
Odpowiedz
#2
Się zgłaszam!

Diament.


- Dzień dobry Panie Stefanie! Dzień dobry Pani Michalino!
Ja długo nie zabawię, zapytać tylko chciałem czy Państwo przyjmują też gości zimą? Bo moja dziewczyna skręciła nogę i nigdzie na narty nie pojedziemy w tym roku a chciałbym Ją gdzieś zabrać na Walentynki, bo .... ! Co ja będę owijał w bawełnę, oświadczyć się myślę!!!

- Ależ dobrze, oczywiście! Przyjeżdżajcie! Taka okazja.
- Bardzo dziękuję, ale jeszcze mam jedno pytanie, to już osobiście do pani, Pani Michalino! Prośbę mam przeogromną! Niech mi Pani doradzi, bo ja zupełnie nie wiem!
- !!!???
- Bo Jagoda taka nietypowa, inna. Biżuterii prawie żadnej nie nosi, a jeśli już to tylko srebro! Złoto ją „swędzi”, uczulenie ma! A ja muszę pierścionek zaręczynowy! Podobno tylko z brylantem na zaręczyny!! Co ja mam zrobić?!?!!
....
- Słuchaj Jagoda, może byśmy się gdzieś wybrali na Walentynki?
- No, co Ty! Przecież dopiero co gips mi zdjęli z tej skręconej kostki i spuchnięta jeszcze strasznie, jak bania! I boli jak długo chodzę. Tańczyć absolutnie nie dam rady.
- Ależ ja nie o imprezie walentynkowej mówiłem, ale może byśmy gdzieś pojechali?
- Matko Boska! Remek, zwariowałeś?! Ledwo na spacery mi wolno a ten wyjazd na narty proponuje!!
- Co Ci do głowy przyszło, nie zdążyłem skończyć, bo mi przerwałaś! Pomyślałem żeby do tej leśniczówki, do Pana Stefana i Michaliny pojechać. Miałabyś wszystko co lubisz, las i góry wokół. Na spacery Ci wolno a nawet trzeba. Ortopeda kazał w ramach rekonwalescencji.
Nie złość się tylko! Ja już z nimi rozmawiałem i możemy jechać, jeśli tylko się zgodzisz!
- Noo, wiesz, dobra! To nawet niezły pomysł.
Pochodzimy po lesie, tam tak ładnie, A Pana Stefana polubiłam choć na początku wydawał się taki niedostępny i mrukliwy.
........
- Dobrze pan Stefan poradził, w Kunim Zagajniku nawet śniegu nie tak dużo i tak jakoś nastrojowo. Pięknie! I wiesz tak magicznie, słońce mieni się w kryształkach szadzi otulającej gałęzie drzew, brązowe bukowe liście wyglądają jak dywan a pnie jak kolumny w puszczańskiej świątyni! Dobrze wymyśliłeś ten wyjazd. W domu najwyżej bawiłabym się grą „Na grzyby” i chodziła po wirtualnym lesie. A właśnie! Wiesz, że w tej grze jest też Pan Stefan i Kuni Zagajnik, taki zbieg okoliczności!
- Wczoraj właśnie grałam trochę bo nigdzie z domu się nie ruszam. Znasz tę grę? Strasznie fajna, zbiera się grzyby w rozmaitych lasach i na polanach. Pięknie zrobiona gra. Lasy takie naturalne, każdy inny i grzyby też staranie wykonane, a jak się szuka grzybów to paprocie się rozchylają i nawet można podnosić kamienie żeby pod nimi sprawdzić czy grzybów nie ma – jak na prawdziwym grzybobraniu!! Szkoda tylko że dźwięku niema, a tak by się przydał szum wiatru i kukanie kukułki.
I wiesz, dużo nauczyć się można! To nie tylko takie „puste klikanie” ale i nauka. Atlasy kupować trzeba, pojazdy, wyposażenie - człowiek się uczy całej strategii gry. Trzeba wiedzieć co kupić w wirtualnym sklepie, co bardziej będzie potrzebne do dalszego grania. Ona z biegiem czasu jest coraz trudniejsza i bardziej skomplikowana, choć na początku wydaje się dziecinnie prosta to są jedynie pozory. Wymaga wiele samozaparcia i cierpliwości. Będę zbierała te wirtualne grzyby! I zdobywała kolejne poziomy, gra w turniejach nie dla mnie.
- Nie, nie znam tej gry, chętnie poznam jeśli tak mnie namawiasz. Turnieje powiadasz, to byłoby coś dla mnie, ale wolałbym z Tobą po lasach chodzić w realu! ... Poczekaj, but mi się rozwiązał!
- Remek, co tak długo? Coś taki dziwny. Wstawaj z tych kolan i idziemy. Wyglądasz ... jakbyś ... Remek!!!
- Ja ... Jagoda, ja ...! O Jezu, jak to się robi?!
Ppprezent mam dla Ciebie na Wwwaalentynki iii .... ppproszę nie przerywaj mi, ja wiem Ty złota nie, dlatego on srebrny aaale go przyjmij ode mnie! Nnnnna całe życie go przyjmij i mnie razem z nim! Zostań Moją Żoną!!
- TAK!! Remek, TAK!! I ten pierścionek taki nietypowy, delikatny, piękny! Jednocześnie trochę staroświecki i jednocześnie nowoczesny. Nigdy się z nim nie rozstanę, tak jak z Tobą! Co to za kamień?! Czarny a jak promień słońca padł na niego to taka ogromna iskra się w nim zapaliła!
- Tylko się nie złość! To żona Pana Stefana mi doradziła. To czarny diament w srebrze. Robiony specjalnie dla Ciebie na zamówienie w pracowni artysty jubilera. Złoto odpadało przez Twoje uczulenie, brylantu w srebro się nie oprawia, więc czarny diament był chyba niezłym wyborem. A brylant to przecież właśnie diament po odpowiednim oszlifowaniu. A czarny żeby był nietypowy i jedyny w swoim rodzaju, jak Ty jesteś! A jak słońce odbije się w nim to taka bbb...brylancja, takie trudne słowo, bije jak z najczystszego oszlifowanego diamentu! On nawet Certyfikat Autentyczności ma, zbiorczy co prawda, ale jest gwarancja, że to nie sztuczny wytwór a na pewno naturalny! TY jesteś moim diamentem!!
- Wracajmy! Bo impreza walentynkowa w leśniczówce czeka!!.... Pan Stefan na pewno z grzańcem przy kominku żeby uczcić nasze zaręczyny! A Pani Michalina ciekawa pewnie czy dobrze doradziła.
Przed nami całe przyszłe życie, przygód i wyzwań wiele, więc i na tę grę czas znajdziemy, choćby na starość.

P.S.
Jeśli kogoś interesuje to istnieje w realu taki srebrny pierścień, ale ... to nie jego historia!

[Obrazek: C4Iit6Al.jpg]
Kaminari
UID: alone.bb7d406b791bb11f

mushroom-hunt.com
Odpowiedz
#3
"Stefan, zakochaj się!"

Zima jest z nami w Walentynki te.
Stefan, Stefan, Stefan, zakochaj się.
Samemu na pewno już w lesie ci źle.
Stefanku, zakochaj się!

Zawsze pan taki sam w tym lesie tam,
a na wdzięki twe czyha wciąż tłum pięknych dam.
Ot, choćby ku Zosi niech wzrok twój się rwie.
Stefanku, zakochaj się!

Walentynek samotnie nie spędzaj, nie,
Stefan, Stefan, Stefan, zakochaj się.
Niech się dusze samotne nie błąkają dwie,
Stefanku, zakochaj się!

Janina G. Już dawno wie, z tobą być chce.
Stefan, Stefan, Stefan, zakochaj się.
I Kasia, i Basia wzrokiem śledzą cię,
Stefanku, zakochaj się!

Gdy Walentynki miną, może już nie udać się,
Stefan, Stefan, Stefan, zakochaj się.
Nie szukaj daleko, wybierz choćby i mnie.
Stefanie, czy ty kochasz mnie?

Wierszyk ten można, oczywiście, przeczytać.
Może jednak okaże trochę więcej wdzięku,
zaśpiewany na melodię piosenki
"Kaziu, zakochaj się" z Kabaretu Starszych Panów
Muzyka: Jerzy Wasowski
Oryginalny tekst: Jeremi Przybora
greta1977
Portal: mushroom-hunt.com
UID: alone.f8f93a35d6ba0d95
Odpowiedz
#4
Zgłaszam się Uśmiech

„ Miłości Pana Stefana ”
Jak zapewne wszyscy wiecie
Najbardziej kocham las na świecie.
Kocham go latem i zimą też
Na jawie kocham go i we śnie.
Znam każdą ścieżkę i każde z drzew
Śpiew ptaków i paproć co pocałunki śle.
Zagłębiam się w leśną, magiczną ciszę
By jak grzyby rosną usłyszeć.
Tu spokój panuje błogi i niesłychany
Z niczym innym w świecie niezrównany.
Jednak powiem wam w sekrecie
Jest coś czego o mnie nie wiecie.
Tak naprawdę miłości mam dwie
Pewnej grzybiarce oddałem serce swe.
Ona jest moją miłością i kocha mnie z wzajemnością
Pogodziła się już z tym, że ją kocham na równi z lasem swym.
Oj radosny z mnie człek, wszystko mam co chciałem mieć
Szczęścia mego to przyczyna las i pani leśniczyna.
hswodnik| Portal: mushroom-hunt.com | UID: alone.929b4795a59e2820
Odpowiedz
#5
Legenda o tym, dlaczego w lesie 14 nie spotyka się już żmij


Dawno, dawno temu ... A właściwie działo się to całkiem niedawno, krótko po tym, kiedy znane wszystkim czytelnikom tego forum lasy trafiły pod opiekę równie dobrze znanego wszystkim Pana Stefana. Wtedy to w każdym z owych borów czy zagajników spotkać można było moc wszelkiej leśnej zwierzyny. Wśród ostępów hasały liczne sarny i zające, nieraz dostrzec można było przemykającego jakąś przecinką lisa czy usłyszeć pochrząkiwania dzików. Nikt nie potrafił zliczyć mnogości ptactwa, wśród którego nierzadko pojawiały się bażanty i kuropatwy, a także drapieżne sokoły i jastrzębie, polujące na gryzonie. Nocami zbieracze niemal zawsze usłyszeć mogli pohukiwania sów i puszczyków.


W lesie 14 swą enklawę znalazły natomiast żmije. Wylegiwały się w jesiennym słońcu, z rzadka tylko niepokojone przez nielicznych turniejowych zbieraczy, którym udało się już zakupić niezbędny atlas.


Dla Stefana praca ta była spełnieniem marzeń. Co tu dużo o nim mówić: był odludkiem. Nie pragnął towarzystwa innych ludzi i gdy tylko mógł wymigiwał się od rodzinno-towarzyskich spotkań. Z czasem wszyscy zostawili go w spokoju.


Co do relacji Stefana z kobietami – cóż, ich charakter najlepiej oddaje cytat z kultowej polskiej komedii: "Nigdy nie miałem śmiałości do kobiet. Ja się ich po prostu boję." jednak ludowe mądrości: "serce nie sługa" oraz "krew nie woda" też nie powstały bez przyczyny...


Słowem: Stefan zakochał się, a wybranka jego serca przez wiele miesięcy nie wiedziała o tym, że obdarzył ją uczuciem.


Helenka skończyła niedawno 35 lat. W opinii świata powiększała grono niepozornych, szarych myszek. Zawsze skromnie ubrana, co dzień przemykała z mieszkanka w bloku, które dzieliła z dwiema czarnymi kotkami do swojej ukochanj biblioteki, gdzie w magazynie wydawała zamówione przez czytelników książki. Wolny czas spędzała na lekturze i spacerach na łonie natury. Pewnego zimowego dnia, nieoczekiwanie dla samej siebie, zagorzałej przeciwniczki tracenia czasu na jakiekowiek gry komputerowe, uległa pasji zbierania wirtualnych grzybów. Klikając cierpliwie i nie wdając się w żadne dyskusje na czacie, szybko znalazła się w czołówce zbieraczy.


Stefan obserwował ją z ukrycia. Cicha i skromna, nieświadoma swej urody spodobała mu się bardzo. Pomagając jej konsekwentnie w zapełnianiu kolejnych koszy, marzył skrycie o tym, jak miło byłoby z nią porozmawiać, spotkać się w lesie, współnie spacerować i zbierać borowiki.


Odważył się wreszcie. Napisał do niej prywatną wiadomość, łamiąc wszelkie zasady kontaktów z graczami. O dziwo – odpisała. Napisał ponownie i znów odpowiedziała. Pisali do siebie coraz więcej i częściej. Rozumieli się oskonale w swej niechęci do przebywania w tłumie ludzi. Obydwoje czuli, że chcą się poznać na żywo.


Wreszcie Stefan odważył się. Zaprosił swoją Helenkę na niezwykłe Walentynki – w lesie 14.


Przyszła. Obawiając się spóźnienia pojawiła się w umówionym miejscu dużo wcześniej i postanowiła umilić sobie oczekiwanie, zapełniając grzybami koszyk. Wtedy to się stało. Sięgając po dorodnego mleczaja, nie spostrzegła odpoczywającego pod kamieniem węża. Przestraszona żmija zaatakowała.


Stefan zastał ukochaną zemdloną. Na szczęście szybko dostrzegł na jej ręce charakterystyczną podwójną rankę. Niczym australijski pionier, nie bacząc na ryzyko, ustami wyssał zakażoną jadem krew.


Życie Heleny uratowała przezorność młodego lekarza z ośrodka zdrowia w najbliższej wiosce, dokąd na własnych rękach Stefan zaniósł swą najdroższą. Zacny ten medyk zawsze przechowywał zapas surowicy przeciwko jadowi żmii, choć miejscowym zawsze udawało się uchronić przed zgubnymi skutkami spotkania z wężem.


Helenki przygoda ta nie zraziła. Gdy, otoczona troską i czułością Stefana, całkowicie wyzdrowiała, pozostała w jego leśniczówce. Szybko wzięli ślub i do dziś cieszą się samotnością we dwoje.


Nie krzywcie się zatem, grzybiarze, gdy zbiory nie będą tak obfite, jakbyście tego pragnęli. Być może właśnie wtedy Stefan spędza czas ze swoją ukochaną żoną ...


Litości nie okazał jednak żmijom z lasu 14. Nakazał im, by już na zawsze opuściły ulubione miejsce i przeniosły się do niedostępnych ludzkim wędrówkom ostępów. Po zastanowieniu, aby raz na zawsze uniknąć podobnych wypadków, zabronił wszystkim zwierzętom pokazywania się w lasach podległych jego jurysdykcji.


To dlatego lasy z gry "na Grzyby" są tak puste i ciche.
marek986 | Portal: mushroom-hunt.com | UID: alone.b91bb8e0588d1e7f
Odpowiedz
#6
I znów nie mam co wybierać Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości